minęła północ, gdy usiadłam by chwilę pomyśleć nad tym co dzieje się wokół mnie..totalna cisza zakłócona z lekka brzęczeniem lodówki i powiewem wiatru za oknem.
zielona herbata w radosnej pomarańczowej filiżance (jedynej takiej jaką posiadam) paruje, czekając na pierwszy łyk..przecież ja nigdy tego nie robię, nie piję herbaty w ciągu dnia, a co dopiero w środku majowej nocy.
jestem trochę zmęczona, nie do końca wprowadzonymi zmianami, chciałabym czegoś nowego tu i teraz, a świat tak nie działa..
znów czuję to napięcie w środku, muszę się na coś zdecydować, nie oglądając na innych..
tak marzę o pikniku na łące, na ogromnym kocu, czytaniu książek, słuchaniu odgłosów ptaków..tylko w tych myślach wciąż jestem sama..
chciałabym wyjść z aparatem do parku, ale brak mi odwagi..jutro wybiorę się do parku, postanowione, jedynie w celu wyciszenia, by nie zadręczać się negatywnymi myślami!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz