W garnuszku, na błękitnym ogniu, powolutku smażą się śliwkowe marzenia. Piątek to dzień targowy, który wprost uwielbiam. Zresztą sama urodziłam się tego dnia tygodnia, rodzice od zawsze się śmiali,że jestem jak ta przekupka. Dziś był wielki wór ziemniaków, warkocz czosnku, śliwki, jabłka i maliny. Czas przetworów i ciast. Niedługo Jesień, cudowna pora roku, a z nią czekolada i cynamon.
Nie dalej jak wczoraj, nie mogłam spać, ożywiona myślą wyjazdu do Domu. 6.40, a ja ucieram ciasto czekoladowe, dodaję gruszek, szczyptę cynamonu i ogrom czekoladowej polewy. Gdy było gotowe wysłałam mms do siostry, w końcu robiłam je z myślą o niej.
Początek weekendu pełnego gotowania, przygotowania do przyjęcia gości. Radość z oczekiwania. Szczęśliwa!