Burzowy okres nie dotyczy jedynie zmian pogodowych. Lato to dla mnie zawsze ''burzliwy'' czas. Na szczęście od wieków wiadomo, że później wstaje słońce, tęcza i wszystko co złe rozmywa.
Ostatnio sama, wciąż śpiąca, bez zapału, apatyczna... Zadziwiające, że moje ciężkie dni zwykle nastają w zachwycającej aurze.
Brak motywacji, mnóstwo złych myśli, a wokół tyle radosnych twarzy. Czekam na...tak ja wciąż na coś czekam, zamiast żyć tym co w tej chwili daje los. Tak czekałam na fiołki, że nie zdążyłam ich zebrać, na kwiaty bzu i róży, nie było czasu...Już drugi rok czuję jak omijają mnie dary natury. Cieszę się, że choć wyśnione czerwcowe truskawki zdążyłam zamknąć w niewielkich słoiczkach.
Obietnica dla siebie-zacząć czerpać przyjemność z prostych rzeczy, nie czekać a działać.
Od DZIŚ!!!