wtorek, 2 sierpnia 2011

wspomnienie weekendu, wspomnienie przeszłości

Wakacje u babci...
Wspomnienie wypraw nad jezioro, nad rzekę, rowerem lub pieszo. Gromadka dzieci i babcia. Taka prawdziwa jak z baśni. Piekła ciasta, robiła przetwory, miała ogromny ogród, dużo ciepła i głowę pełną opowieści. A co najważniejsze, to wszystko trwa do dnia dzisiejszego. Babcia wciąż prowadzi ogród z ziemniakami, ogórkami, fasolą w najróżniejszych odmianach, mnóstwem kwiatów i foliakiem z pomidorami. Jest też miniaturowy sad, pozostawiony przez dziadka. Dziadka już nie ma, mija drugi rok. To dziwne, ale jego sad i rośliny doniczkowe nie zapomniały o nim, przez to trochę zmarniały, posmutniały. Dziadek, który zawsze pragnął wnuka, powiedział mi kiedyś: ''Kiedy ma się taką wnuczkę nie potrzeba mi wnuka.''. To były najpiękniejsze słowa jakie od niego w życiu usłyszałam. Dziadek był zwykle dość srogi, taki rybak samotnik, z olbrzymią wiedzą na temat zwierząt, ryb, roślin, życia na wsi.
Teraz zawsze gdy jedziemy do ''gdy'' (tak mówiłam o tej wiosce gdy nie mogłam wymówić nazwy), do głowy przychodzi tysiąc wspomnień. Tych dobrych. Teraz jeździmy na ryby, czasem na grzyby, za każdym razem wracamy z darami od babci, warzywami, owocami, przetworami. A ona mówi: czemu przyjechaliście na tak krótko? Kiedy znów będziecie?
Chciałabym wracać tam co weekend, lecz to niemożliwe, z braku czasu, natłoku pracy. Zresztą jest też inne miejsce, które kocham ponad życie, to DOM, ten DOM. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz